Tajemniczy Stawek Seekenmoor nadal budzi lęk wśród mieszkańców Ustki

Stawek Seekenmoor

Jedna z największych tajemnic Ustki kryje się w małym, bagiennym jeziorku znajdującym się w zachodniej części Ustki.

Stawek Seekenmoore, bo o nim mowa, to niewielkie jezioro bagienne, które oddalone jest dosłownie kilkaset metrów od osiedla Kościelniaka w Ustce. Dzisiaj jest to miejsce, gdzie w weekendy można wybrać się z rodziną na spacer i odpocząć na łonie natury. Jednak jeszcze kilkadziesiąt lat temu było to jedno z najbardziej mrocznych miejsc w Ustce, a opowieści o duchach i zjawach z jeziora przyprawiały słuchających o gęsią skórkę.

Obok jeziorka prowadził kiedyś szlak, który prowadził z Ustki do Lędowa. Przejeżdżały tam na skróry konne wozy. To właśnie wędrowcy najczęściej opowiadali o widmach znad jeziora, lub obłąkanych zwierzętach, które tonęły w głębi bagien. Mówiło się, że ludzie skakali do wody za tajemniczym światłem i nigdy już z jeziora nie wychodzili.

O tajemniczych zdarzeniach nad jeziorkiem napisano nawet w lokalnej gazecie. Dziennikarz Erich Brose w 1930 roku, na łamach lokalnego tygodnika „Ostpomerische Heimat” opublikował opowieść o zjawach z jeziora. Historię rzekomo usłyszał od swojej babki, mieszkanki Ustki.

Rzekomo kilkadziesiąt lat wcześniej, późną nocą, woźnica wiózł z karczmy w Ustce do Lędowa dziedzica z żoną i trójką dzieci. Dziedzic kazał woźnicy jechać na skróty koło jeziora. Woźnica był już bardzo zmęczony po całym dniu pracy. Kiedy w lesie zobaczył światełko pomyślał, że to już Lędowo. To jednak były tylko błędne ogniki znad jeziora. Kiedy dojechał nad samą wodę, zgasły wszystkie latarnie na bryczce. Woźnica poczuł, że otaczają go tajemnicze postacie, które go osaczyły. Zły dziedzic nakazał woźnicy ruszać. Ten tak zrobił, ale usłyszał tylko plusk i bryczka wpadła do wody. Sam ledwo się z niej uratował. Rodzina dziedzica jednak zginęła.

Woźnica szybko wrócił do Ustki. Był jednak tak przerażony, że nie wymówił ani słowa. Swoją historię spisał na kartce. Następnego dnia mieszkańcy Ustki z długimi tyczkami przeszukali jeziorko, ale było zbyt głębokie. Wozu i rodziny nie znaleziono. Zeznania woźnicy nie przekonały policjantów, którzy oskarżyli go o zabójstwo swojego pracodawcy. Na szczęście sędzia, który miał wydawać w tej sprawie wyrok, zarządził wizję lokalną. Kilka dni później oskarżony, sędzia i policjanci udali się wieczorem nad stawek. Czekali wiele godzin. Widzieli tylko kilka światełek nad jeziorem. Kiedy znudzeni chcieli już wrócić, a woźnicę skazać, z wody wyskoczyły tajemnicze postacie i koza. Ta zaatakowała woźnicę i bodła go tak długo aż ten uwierzył, że woźnica jest niewinny.

Przez wiele dziesięcioleci po tym wydarzeniu ustczanie, szczególnie wieczorami, omijali jeziorko. Wierzyli, że straszą tam topielcy, którzy się w bagnie utopili. Dlatego nazwano je jeziorem Seekenmoor - co w niemieckim dialekcie oznacza - jezioro bagienne.

Kilka lat temu na bazie tej legendy powstała impreza polegająca na nocnym zwiedzaniu stawku i jego okolic, a także organizacja gry miejskiej, w którą wplecione są elementy legendy. Co roku organizowane są również spotkania z ciekawymi ludźmi. Na przykład w 2015 roku odbyło się spotkanie z Henrykiem Gołębiewskim, który grał w oryginalnym filmie „Wakacje z duchami”.

W 2017 roku Stawek Seekenmoor zostanie odnowiony. Wokół niego powstanie ścieżka edukacyjna i pomost widokowy. Ustawione zostaną nowe ławki i wiata dla rowerów.
Hubert Bierndgarski

Kilka lat temu na bazie tej legendy powstała impreza polegająca na nocnym zwiedzaniu stawku i jego okolic

fot. H. Bierndgarski